„Po maturze chodziliśmy na kremówki”. Długoszacy świętowali 97. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II

Kremówki papieskie to deser nie tylko pyszny i wykwintny, ale również z historią. Obyczajem wadowickich maturzystów było pierwsze samodzielne odwiedzenie najbardziej eleganckiego miejskiego lokalu. Chodził tam również papież Jan Paweł II, który wspominał o kremówkach w słynnym już zdaniu „A tam była cukiernia. Po maturze chodziliśmy na kremówki. Żeśmy to wszystko wytrzymali, te kremówki po maturze” (św. Jan Paweł II; Wadowice, 16 czerwca 1999).

To jedno zdanie Ojca Świętego wypowiedziane w czasie słynnej wizyty w rodzinnym mieście zapisało się w pamięci milionów słuchających go ludzi. Wylansowało również ciastko, nazwane natychmiast przez odwiedzających Wadowice pielgrzymów „kremówką papieską”.

Jak smakują wadowickie kremówki? Czy te „namaszczone” przez papieża ciastka, znane w innych częściach Polski jako napoleonki, są faktycznie smaczne? Postanowiliśmy to sprawdzić, tym bardziej, że okazja była stosowna – 18 maja minęła 97. rocznica urodzin Jana Pawła II. W tym celu wykonaliśmy telefon do najlepszej cukierni w rodzinnym mieście papieża – Wadowicach i złożyliśmy dość pokaźne zamówienie. Mogliśmy je zrealizować dzięki hojności Rady Rodziców. I tak oto kultowe papieskie kremówki przybyły do Długosza, i jak na prawdziwą wadowicką kremówkę przystało, zostały opatrzone certyfikatem autentyczności.

Degustację rozpoczęliśmy 19 maja od samego rana we wszystkich oddziałach naszej szkoły. Radości było wiele. Śmiem twierdzi, że najwięcej uciechy mieli najmłodsi długoszacy – spod „Anioła Stróża”, czyli przedszkolaki.
Myślę, że choć w drobnej części nasza społeczność mogła zachwycić się tym, co tak mocno zapadło w pamięci świętego Jana Pawła II.

Teraz pozostaje nam odwiedzić Wadowice.

Ks. Marcin Lewandowski