Pielgrzymka śladami objawień Matki Bożej w 100. rocznicę objawień fatimskich

Pragnieniem kilku osób związanych ze środowiskiem Długosza było udać się do Fatimy w roku, w którym mija 100 lat od objawień Matki Bożej. No i udało się. Szkolnym busem, z którego mogliśmy skorzystać dzięki uprzejmości Księdza Dyrektora, 9-osobową grupą przemierzyliśmy ponad 8000 kilometrów przez Francję, Hiszpanię i Portugalię. Celem naszej wyprawy była przede wszystkim Fatima, ale odwiedziliśmy również sanktuaria w Lourdes  i w Santiago de Compostela. Nie zabrakło też czasu na zwiedzanie – zobaczyliśmy zabytki i obiekty warte uwagi w Lizbonie, Madrycie, Barcelonie, Oviedo i Avinionie. Będąc na południu Europy, skorzystaliśmy z pięknej pogody, wypoczywając na plażach w San Sebastian i Nazare nad Oceanem Atlantyckim oraz w Barcelonie nad Morzem Śródziemnym. W wyprawie uczestniczyły reprezentujące nauczycieli Długosza panie Joanna Karwowska i Lidia Wiśniewska z synem Mariuszem, pani Beata Jabłońska z synem Bartoszem – uczniem klasy IIA LO oraz państwo Mirosława i Zbigniew Kowalscy z córką Sarą, która mimo iż nie uczęszcza do naszej szkoły, jest z nią związana poprzez bycie w grupie naszych tancerzy lednickich. Opiekunem duchowym naszej grupy był ks. Sebastian Adamczyk – wikariusz włocławskiej katedry, który okazał się być również doskonałym kierowcą, towarzyszem podróży i przewodnikiem po odwiedzanych przez nas miejscach.

Wrażeń i przeżyć związanych z pobytem w Lourdes i Fatimie nie da się w pełni wyrazić. Tam trzeba być i uczestniczyć we wszystkich odbywających się nabożeństwach, aby odczuć prawdziwą obecność Matki Bożej i dzieci, którym Ona się objawiała. Każdy z uczestników wybrał się na tę pielgrzymkę z własnymi intencjami, które niósł w swoim sercu, oddając Maryi problemy, słabości, choroby i zranienia swoje i swoich bliskich, ale także chcąc uczcić Niepokalaną w miejscach Jej objawień. W każdym z tych miejsc zawierzaliśmy Matce Bożej również naszą szkołę wraz z całą jej społecznością.

W Lourdes, gdzie Maryja objawiała się 14-letniej Bernadecie Soubirous, nawołując do modlitwy różańcowej, można dziś zwiedzić domek św. Bernadety, a przede wszystkim nawiedzić sanktuarium, które powstało w miejscu objawień, a do którego zmierzają tysiące pielgrzymów, aby się modlić, obmyć się w wodzie wytryskającej ze źródełka i prosić o uzdrowienie. Stąd też liczne pielgrzymki chorych i niepełnosprawnych, i wszystkich, którzy potrzebują duchowego uleczenia. Wielkim przeżyciem była dla nas Msza św. odprawiona o świcie w Grocie Objawień, koncelebrowana przez ks. Sebastiana. Ogromne wrażenie zrobiła procesja eucharystyczna, a przede wszystkim wieczorna procesja światła, podczas której odmawiana modlitwa różańcowa płynie do nieba w różnych językach przy blasku zapalonych świec.

W Fatimie, gdzie Matka Boża objawiała się trojgu pastuszkom: Franciszkowi i Hiacyncie Marto oraz Łucji de Santos, została wybudowana ogromna bazylika, obok której znajduje się Kaplica Objawień, gdzie 100 lat temu na dębie po raz pierwszy ukazała się dzieciom Maryja. Podobnie jak w Lourdes, tak i w Fatimie Matka Boża wzywała do odmawiania różańca i ofiarowania modlitw i wyrzeczeń w intencji biednych grzeszników oraz dusz cierpiących w czyśćcu. Będąc w Fatimie, warto oprócz uczestnictwa w Eucharystii, modlitwie różańcowej i wieczornej procesji światła, udać się do Aljustrel, aby zwiedzić domki-muzea, w których niegdyś wychowywali się mali wizjonerzy, a także przejść Drogę Krzyżową na Cova da Iria, czyli na polach, na których dzieci wypasały owce i gdzie ukazywał im się Anioł oraz Matka Boża. W Fatimie można ofiarować swoje intencje, idąc na kolanach specjalnie wyznaczoną drogą przez plac przed bazyliką oraz wokół kaplicy objawień. Można również zaczerpnąć wody z cudownego źródełka, bo wszędzie tam, gdzie ukazywała się Maryja, wytryskają źródełka wody.

Na naszym pątniczym szlaku nie ominęliśmy sanktuarium św. Jakuba w Santiago de Compostela, gdzie również uczestniczyliśmy we Mszy św. koncelebrowanej przez ks. Sebastiana i mogliśmy zanosić prośby za wstawiennictwem św. Jakuba, którego figurę w głównym ołtarzu można dotknąć, podchodząc specjalnym schodami z tyłu. W Oviedo, małym miasteczku na północy Hiszpanii, zwiedzaliśmy przepiękną zabytkową świątynię, w której znajduje się jedna z chust z grobu Pana Jezusa, w którą owinięte było Jego ciało.

Ostatnim miastem, które nas urzekło swoim niepowtarzalnym klimatem, była Barcelona ze słynną świątynią Sagrada Familia, kamienicami i ogrodami Gaudiego, przecudną plażą i wieczornym zapierającym dech w piersiach spektaklem Magicznej Fontanny na Placu Hiszpańskim.
Wróciliśmy z naszej wyprawy bardzo zadowoleni.

Lidia Wiśniewska

A oto wrażenia i przeżycia poszczególnych jej uczestników:

„Wzięliśmy udział w pielgrzymce do Fatimy przez Lourdes. Nasza grupa była niewielka, za to bardzo radosna i życzliwa. Od pierwszych chwil nie opuszczał nas ogrom radości i uśmiechu na twarzy. Choć mieliśmy wyznaczony plan, wiele razy przydarzały nam się bardzo miłe niespodzianki i dodatkowe atrakcje. Lourdes i Fatima dostarczyły nam wielu wrażeń, które trudno jest opisać słowami. Mieliśmy okazję kąpać się w Morzu Śródziemnym i Oceanie Atlantyckim. Udało nam się zwiedzić Madryt, Lizbonę i Barcelonę oraz spróbowaliśmy lokalnej kuchni. Wielkie wrażenie wywarła na nas droga z Hiszpanii do Portugalii, gdzie z jednej strony widzieliśmy ocean, a z drugiej strony wysokie, skaliste góry. Po raz kolejny zachwyciło nas piękno tego świata. Nasza wyprawa udała się dzięki uprzejmości Księdza Dyrektora, a miłą atmosferę zawdzięczamy paniom nauczycielkom naszej szkoły oraz ks. Sebastianowi.”  (p. Beata Jabłońska, Bartosz Jabłoński, kl.IIA LO)

„Od 28 listopada 2015 r. świat mojej rodziny, mój świat runął. Cała radość mojego życia, pewność siebie zniknęły. Od tego dnia cały czas dotykały nas trudne sytuacje, które odbierały ostatnie chęci życia. Kiedy pojawiła się wizja pielgrzymki do Fatimy,  pomyślałam, że to byłby dobry czas, abym oddała Matce Bożej Fatimskiej wszystkie trudności, ale 8 lipca 2017 r. wizja ta rozmyła się. Kolejne wydarzenie przekreślały mój wyjazd. I właśnie tu zaczynają się cuda Matki Bożej. Z 4 na 5 sierpnia jednak wyruszam na pielgrzymkę do Fatimy. Czym dla mnie był ten czas pielgrzymowania? Był to czas uzdrowienia, czas, w którym każdego dnia mówiła do mnie Maryja przez zdania wypowiadane przez moich współtowarzyszy, wspaniałych ludzi, których mogłam poznać, którzy swoją postawą przypomnieli mi, jak żyć. Zginęły obawy, lęk, bezradność. Każdego dnia dostrzegałam cuda, na które od prawie dwóch lat byłam zamknięta. Wróciłam z wielką radością i spokojem w sercu.

Oprócz pięknych krajobrazów, które cieszyły moje oczy, beztroskiej zabawy w falach oceanu, wspaniałej architektury zwiedzanych miejsc zwiedzanych, bogactwa łask, które doświadczyłam, jedno wydarzenie utkwiło mi bardzo mocno w pamięci.

W Fatimie, jak pisała Pani Lidia jest droga, którą można przejść na kolanach, oddając swoje intencje Matce. Na tej drodze poznałam, jaka jestem słaba fizycznie i pewnie nie udałoby mi się jej przejść, bo ból tysiąca igieł wbijanych w moje kolana (tak odczuwałam każde oparcie kolana na drodze) był tak przenikliwy, że paraliżował całe moje ciało, ale obok mnie szła Pani Beata. Kiedy przystawałam, by nabrać sił, ona stawała obok i odmawiając różaniec, obdarzała mnie uśmiechem, więc zaciskałam zęby i oddając ból na ręce Matki Fatimskiej szłam dalej. Wyprzedzało nas wiele osób, a z czasem nawet uśmiech Pani Beaty przestawał działać, tylko ten ból kłębił się w moich myślach, ciele, zagłuszał moją modlitwę i intencje, które co parę chwil powtarzałam. I wtedy nagle pojawiła się przede mną młoda dziewczyna, Azjatka, która coś mówiła, kiedy podchodziła, ale jej nie rozumiałam. Stanęła na wprost mojej klęczącej postaci i modląc się, wykonała znak krzyża, a potem z czułością złapała mnie za ramię. Ten obraz wyparł ból z moich myśli i poszłam dalej, przed oblicze Matki Fatimskiej, aby jej oddać pokłon i podziękować.

Kiedy wróciłam do domu, każdy z moich bliskich zauważył moją przemianę, więc to nie mój wymysł, ale namacalny cud, którym właśnie z Wami się podzieliłam.”  (p. Joanna Karwowska)

„Przed naszym wyjazdem często uczestniczyłam w nabożeństwach fatimskich, odprawianych we włocławskich kościołach, które stanowiły przygotowanie do stulecia objawień. W drodze do Lourdes i Fatimy, przemierzając długie kilometry, aby dowiedzieć się czegoś więcej o miejscach, do których zmierzamy, przeczytałam książkę, która ukazała się z okazji 100-lecia objawień Matki Bożej. Dokładny opis tamtych wydarzeń, relacje dzieci z rozmowy z Maryją, słowa Matki Bożej kierowane do pastuszków, a przede wszystkim postawa tych kilkuletnich dzieci, które codziennie gorliwie odmawiały różaniec, modliły się tak, jak im polecił Anioł i Matka Boża, podejmowały cierpienie za chorych i biednych grzeszników, bardzo mnie poruszyły. Dotknięte światłem miłości Bożej, dzieci tęskniły za zapowiadanymi spotkaniami z Matką Bożą, modliły się jeszcze bardziej gorliwie, wykazując świadomą i dojrzałą wiarę, którą w formie autorefleksji zestawiłam ze swoją mizerną wiarą osoby dorosłej. I niesamowite było dla mnie poczucie obecności tych Świętych Dzieci podczas pobytu w Fatimie i w Aljustrel. No i Matki Bożej, która i w Lourdes, i w Fatimie jest wszechobecna, wysłuchuje niekończących się różańców, które są odmawiane w różnych językach świata, i czeka, aby zawierzyć Jej swoje życie i oddać się pod Jej Matczyną opiekę, gdzie zawsze jest dobrze i bezpiecznie.” ( p. Lidia Wiśniewska)