Sodalicja Mariańska i Młode Wino

W dniu 16.04 br. odbyło się spotkanie przedstawicieli Sodalicji Mariańskiej  (Piotr Mroczkowski, Krzysztof Kamiński, Grzegorz Murawski) i sympatyków tego ruchu z II klas gimnazjalnych (Izabela Bakalarska, Maja Mikucka, Adam Bożenda), wraz z opiekunami: ks. Marcinem Lewandowskim i s. Marią Kowalik oraz  Gościem- bratem Jose Ignacio Iglesia Puig – marianistą z Warszawy, odpowiedzialnym za formację młodzieży w Sodalicji. O czym rozmawialiśmy? Ksiądz Marcin przedstawił formy zaangażowania sodalisów w naszej szkole, którzy niestety po zdaniu matury opuszczają mury Długosza. Maturzyści podzielili się swoim doświadczeniem i planami na przyszłość, na które w jakiś sposób wpłynęła także duchowa więź z Maryją, rozwijana we wspólnocie Sodalis Marianus, czyli Przyjaciół Maryi. Młodzież gimnazjalna wypowiedziała swoje spostrzeżenia o podejściu młodych do spraw wiary i podzieliła się doświadczeniem zrobienia osobistego kroku w wierze, by wejść do grupy, która ma inspirację podtrzymać ducha sodalicyjnego  wśród rówieśników  na terenie  naszej szkoły. Zostali nazwani „młodym winem ” w porównaniu do „starego wina”, czyli odchodzących sodalisów , dojrzałych i mocnych w wierze.  Brat Jose przedstawił formy pracy z młodzieżą sodalicyjną w Warszawie-Piastowie i wśród uczniów w szkole prowadzonej przez Federację Sodalicji Mariańskich.

Ucieszyły nas osoby, które na tej drodze znalazły skuteczną pomoc w osobistym rozwoju duchowym, zmartwiło małe zainteresowanie młodzieży, lub niekiedy żadne,  sprawami wiary, Boga. Wszyscy szukaliśmy form, które mogą pomóc młodym obudzić w sobie głód Boga. Siostra wskazała na potrzebę stwarzania okazji, by młodzi mogli doświadczyć osobistego spotkania z Bogiem, którego wielu uczęszczających nawet na religię,  niestety nie posiada. Ksiądz Marcin podzielił się zainteresowaniem uczniów trwającym w szkole  Kursem Alpha, mającym na celu budzenie wiary. Nasunęło się pytanie, jak zmotywować pozostałych młodych do takich doświadczeń, skoro naturalny głód Boga  jest oszukiwany różnymi duchowymi „fast foodami”?  Nie zakończyliśmy tak pochmurnymi spostrzeżeniami. Wybraliśmy się do szkolnej kaplicy, by w godzinie miłosierdzia polecać młodych i cały ruch sodalicyjny Bożemu Miłosierdzia, a odśpiewanym hymnem „Błękitne rozwińmy sztandary”, odnowiliśmy nasze zawierzenie Maryi.

Na zakończenie wysunęliśmy wnioski:

  • w budzeniu młodych do wiary największe przebicie mają inni młodzi,
  • należy szukać młodych z przebudzoną potrzebą Boga, osobiście proponować im zaangażowanie (sami często nie mają odwagi wyjścia ” z tłumu”), we wspólnocie wzmacniać ich duchowo i przygotowywać do ewangelizacji wśród młodych, chodzących jeszcze w ciemnościach niewiary.

s. Maria Kowalik, ZSNM