Msza Święta w intencji Ojczyzny

11 listopada 2018 r. – jak wszyscy doskonale wiemy – przypada setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. W całym kraju od dłuższego czasu trwają radosne obchody tej rocznicy. Także w Zespole Szkół Katolickich odbyły się stosowne uroczystości. Ważnym momentem włocławskiego świętowania była Msza Święta w intencji naszej Ojczyzny, sprawowana w południe, 11 listopada, we włocławskiej katedrze. Zgromadzeniu liturgicznemu przewodniczył Ksiądz Biskup Ordynariusz, Wiesław Alojzy Mering. Uczestniczyli w nim przedstawiciele władz województwa kujawsko-pomorskiego, parlamentarzyści, przedstawiciele władz samorządowych miasta i powiatu, na czele z Panem prezydentem Markiem Wojtkowskim. Oczywiście, nie zabrakło uczniów, nauczycieli i pracowników Zespołu Szkół Katolickich im. ks. Jana Długosza.

Ojczyzna – jak powiedział w homilii Ksiądz Biskup – jest dla swoich obywateli jak matka i jako taka ma prawo do miłości ze strony swoich dzieci. Relacja ta powinna opierać się na takich wartościach jak zgoda czy gotowość do poniesienia ofiary. Na te wartości wskazują osoby, dla których Ojczyzna stała ponad wszystkimi innymi sprawami: Józef Piłsudski, Roman Dmowski, Ignacy Paderewski, Wojciech Korfanty i Wincenty Witos. Zostali oni określeni mianem „ojców” niepodległości. Choć mieli różne koncepcje wolnej Polski, umieli się zjednoczyć dla celu najwyższego – odzyskania niepodległości. Sami nie mogliby osiągnąć celu, jaki przed sobą stawiali – potrzebna była zgoda całego społeczeństwa.

Obok nich zostali wymienieni patrioci w sutannach oraz zwykli, czasem bezimienni żołnierze, którzy gotowość do złożenia ofiary ze swojego życia uważali za sprawę oczywistą. W tym kontekście Ksiądz Biskup wymienił świętych i błogosławionych: Alberta Chmielowskiego, Rafała Kalinowskiego, Honorata Koźmińskiego i Edmunda Bojanowskiego, którzy bezpośrednio uczestniczyli w wydarzeniach związanych z walką o wolność. Ich system wartości ściśle związany był z tym, co tak pięknie sformułowała w swojej twórczości literackiej polska pisarka, Zofia Kossak-Szczucka, redagując „Dekalog Polaka”:

„Jam jest Polska, Ojczyzna Twoja, ziemia ojców, z której wzrosłeś. Wszystko, czymś jest, po Bogu mnie zawdzięczasz.

  1. Nie będziesz miał ukochania ziemskiego nade mnie.
  2. Nie będziesz wzywał imienia Polski dla własnej chwały, kariery albo nagrody.
  3. Pamiętaj, abyś Polsce oddał bez wahania majątek, szczęście osobiste i życie.
  4. Czcij Polskę, Ojczyznę twoją, jak matkę rodzoną.
  5. Z wrogami Polski walcz wytrwale do ostatniego tchu, do ostatniej kropli krwi w żyłach twoich.
  6. Walcz z własnym wygodnictwem i tchórzostwem. Pamiętaj, że tchórz nie może być Polakiem.
  7. Bądź bez litości dla zdrajców imienia polskiego.
  8. Zawsze i wszędzie śmiało stwierdzaj, że jesteś Polakiem.
  9. Nie dopuść, by zwątpiono w Polskę.
  10. Nie pozwól, by ubliżano Polsce, poniżając Jej wielkość i Jej zasługi, Jej dorobek i majestat.

Będziesz miłował Polskę pierwszą po Bogu miłością. Będziesz ją miłował więcej niż siebie samego”.

Niestety, historia naszego kraju jest bogata także w przykłady postaw zaprzeczających powyższym zaleceniom. Tych, którzy pięknych słów o Ojczyźnie nie połączyli z równie pięknym przykładem życia, zobrazował Henryk Sienkiewicz na kartach „Potopu”. W usta jednej ze swoich postaci – księcia Bogusława Radziwiłła – włożył niechlubne potraktowanie Polski jako narzędzia do zrealizowania osobistych ambicji: „Jest, panie kawalerze, zwyczaj w tym kraju, iż gdy kto kona, to mu krewni w ostatniej chwili poduszkę spod głowy wyszarpują, ażeby się zaś dłużej nie męczył. Ja i książę wojewoda wileński postanowiliśmy tę właśnie przysługę oddać Rzyczypospolitej. Ale że siła drapieżników czyha na spadek i wszystkiego zagarnąć nie zdołamy, przeto chcemy, aby choć część, i to nie lada jaka, dla nas przypadła. Jako krewni, mamy do tego prawo. Jeśli zaś nie przemówiłem ci tym porównaniem do głowy i nie zdołałem w sedno utrafić, tedy powiem inaczej. Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hyperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą wileńskim powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy”. Tak więc – jak podsumował Ksiądz Biskup – jeśli deklaracje o miłości wobec ojczyzny nie idą w parze z działaniem, które by to potwierdzało, jest zdecydowanie źle.

Na szczęście w dziejach naszego narodu nie brakuje tych, którzy Polskę stawiali ponad wszystko. Wzruszający przykład można znaleźć w książce Adama Grzymały-Siedleckiego „Cud Wisły. Wspomnienia korespondenta wojennego z 1920r.”. Znajduje się tam list bezimiennego żołnierza adresowany do matki: „Najdroższa matko! Piszę i nie wiem, czy nie piszę raz ostatni, bo jestem w atakach dzień i noc. Bóg Przenajświętszy wie tylko, czy żyw powrócę. Ale to nic. Nie jeden ja taki syn i nie jedna ty taka matka biedna, a Polska jest tylko jedna”. Na ostatnie słowa z powyższego listu Ksiądz Biskup zwrócił szczególną uwagę, zachęcając, by spojrzeć we własne serce i wyeliminować wszystko to, co jest w nim niedobrego. Jako ostatnie w homilii zostały przywołane słowa Prymasa Tysiąclecia: „Po Panu Bogu najbardziej kocham Polskę”.

Dziękując za sto lat niepodległości, na zakończenie Mszy Świętej zgromadzeni w katedrze odśpiewali uroczyste „Te Deum laudamus”.

A. Sz.