„Dziesięć minut z Maryją i adoracja” – przesłanie stygmatyka i mistyka Brata Elii

W piątek 31 maja we włocławskim kościele pw. św. Józefa miało miejsce niecodzienne spotkanie, zapowiadane w kościołach i na plakatach w całym mieście. To wizyta człowieka niezwykłego, bo obdarzonego przez Pana Jezusa stygmatami Jego męki.

Brat Elia to skromny włoski zakonnik, którego życie, jak mówił w homilii podczas Eucharystii towarzyszący stygmatykowi o. Marco, od wczesnego dzieciństwa było naznaczone niezwykłymi wydarzeniami. Już jako maleńkie niemowlę w okresie Wielkiego Postu nie przyjmował pokarmu, co wywołało niepokój jego rodziców, a co lekarze zdiagnozowali jako niewytłumaczalną chorobę niewątpliwie prowadzącą do śmierci. A była to zapowiedź tego, co miało nastąpić później. Jako kilkuletnie dziecko miał doświadczenie spotkania z Matką Bożą i, jak twierdzi, Ona jest jego „ulubioną Świętą”, która wiedzie go przez życie. Dlatego Brat Elia, zwracając się do zebranych w każdym miejscu, w którym się znajdzie, głosi przesłanie modlitwy za wstawiennictwem Maryi – „Dziesięć minut dziennie z Maryją, a jeśli jesteś księdzem – godzina adoracji przed Najświętszym Sakramentem”.

To proste słowa, tak jak proste jest podejście tego niezwykle skromnego człowieka do prawd wiary. W konferencjach głoszonych do zebranych w kościołach (u św. Józefa też) wzywa on do okazywania sobie wzajemnej miłości, przebaczenia, pojednania w rodzinach, szczerości w relacjach i przede wszystkim do trwania w obecności Boga, oddania się w opiekę Matce Bożej oraz szczeremu zaufaniu Bożemu Słowu.

Brat Elia, po wstąpieniu do franciszkanów, jako zakonnik został naznaczony darem stygmatów, co znaczy, że nosi na swoim ciele znaki Męki Pańskiej. Krwawiące, niezwykle bolesne rany na rękach, stopach i boku pojawiają się w każdy piątek, a czasem szczególnym obecności stygmatów jest Wielki Post. Wtedy Brat Elia nie przyjmuje żadnych pokarmów, a w czasie Triduum Paschalnego przeżywa to,  co cierpiał sam Pan Jezus: na ciele pojawiają się rany takie jak po biczowaniu, koronowaniu cierniem i ukrzyżowaniu, a w sam zakonnik przeżywa agonię Męki Pańskiej.  Dla nas, żyjących współcześnie, to niezwykłe świadectwo działania Pana Boga.

Ale Brat Elia nie chce, aby koncentrować się na nim. Prosił, aby podczas błogosławienia zebranych wodą święconą nie patrzeć na niego, ale modlić się w tych intencjach, które każdy nosi w swoim sercu. Wzrok niektórych jednak padał na widoczne na nadgarstkach rany, które się otworzyły właśnie w ten piątek, kiedy uczestniczyliśmy we Mszy Świętej w jego obecności.

Cieszę się, że wraz z grupką uczniów Długosza, którzy pragnęli udać się na to spotkanie, mogliśmy uczestniczyć w Eucharystii przeżywanej wraz z Brate Elią, który przybywa do wielu miejsc na świecie, aby świadczyć o nieustannej obecności Boga w świecie i w życiu każdego człowieka.

Lidia Wiśniewska