„Jest dobrze, ale nic nie zastąpi tradycyjnej szkoły” – lekcje chemii w Długoszu w czasie kwarantanny

Jak wszyscy dobrze wiemy, szkoły w Polsce są zamknięte z powodu pandemii koronawirusa. Stan ten trwa już prawie półtora miesiąca, a od 25 marca wprowadzono obowiązek nauczania zdalnego. Początki, jak zwykle były trudne i niepewne, ale z biegiem czasu nauczyliśmy się uczyć online. Miesiąc zdalnych lekcji to już wystarczający okres, by wspólnie z uczniami dokonać zgrubnego podsumowania tego czasu. Przyjrzyjmy się zatem chemii i zajęciom prowadzonym w tym nietypowym czasie przez pana Konrada Trokowskiego.

Jeszcze przed 25 marca, na wyraźną prośbę uczniów, pan Konrad Trokowski zrealizował trzy lekcje online (dwie z klasą 7b i jedną z 1c) oraz dwie godziny zajęć dodatkowych dla pierwszoklasistów po gimnazjum. Uczniowska inicjatywa była znakomitą okazją do testów dostępnych programów wideokonferencyjnych. Ostatecznie wybór padł na dobrze znany wszystkim gamerom Discord. Twórcy tego oprogramowania, na czas pandemii, wprowadzili kilka ułatwień i nowych funkcjonalności. – Cieszę się, że lekcje online są prowadzone akurat z wykorzystaniem tego programu. Discord jest prosty w obsłudze i posiada sporo możliwości, które można zastosować zarówno w grach, jak i w trakcie lekcji zdalnych. Wielu uczniów to także gamerzy, więc obsługa Discorda nie stworzyła nam większych problemów – powiedział Adam Rymarkiewicz (1D). Wtóruje mu Agata Budny (1C). – Dużym plusem w przypadku e-lekcji chemii jest fakt, że odbywają się one na popularnym i przez większość dobrze opanowanym serwerze, który umożliwia bezproblemowe uczestniczenie w lekcji i płynne przeglądanie zawartości na niej prezentowanej – stwierdziła Agata. Podobną opinię wyraził też Dominik Cyrankowski (1A). – Przez takie programy jak Discord, z którego korzystamy na lekcjach chemii, jesteśmy w stanie realizować materiał tak, jakbyśmy chodzili do szkoły normalnie – powiedział Dominik.

Najbardziej użyteczną funkcją Discorda jest możliwość udostępnienia osobom obecnym na serwerze streama z wybranego programu z własnego komputera. Po zainstalowaniu oprogramowania SMART Notebook na sprzęcie nauczyciela, używanego w naszej szkole, uczniowie widzą tablicę multimedialną identyczną z tymi wiszącymi w salach lekcyjnych. Tę funkcję Discorda, wyróżniającą go spośród innych tego typu programów, dostrzegli Daniel Ludwig (1c) i Agata Budny. – Podczas lekcji, obraz udostępniany przez nauczyciela imituje szkolną tablicę, nadając lekcji właściwą formę – zauważyła uczennica klasy 1C.

W trakcie lekcji chemii online, uczestnicy nie używają kamerek internetowych, a komunikują się wyłącznie za pomocą mikrofonów. Takie podejście eliminuje problemy związane z nagrywaniem wizerunku, ale… – Z całą pewnością największą różnicą w porównaniu z tradycyjnymi lekcjami jest to, że nie ma kontaktu twarzą w twarz z nauczycielem i rówieśnikami z klasy. Tradycyjne lekcje są lepsze, ponieważ po prostu czuć tę miłą atmosferę. Nie ukrywam, że milej się słucha na żywo niż przez komputer, jednak z czasem można się przyzwyczaić – skomentowała Izabela Ciesielska (1A). Problem ten dostrzega również Agata Zawadzka (1b), dla której bezpośrednie kontakty z nauczycielem i rówieśnikami są bardzo ważne. Wypowiedź Aleksandry Skowron (7b) najpiękniej obrazuje sens kwarantanny w ujęciu psychicznym i jej konsekwencje. – Zrozumiałam, że kontakty z ludźmi są bezcenne – powiedziała siódmoklasistka.

W przypadku chemii, zajęcia online bardzo mocno ograniczają lub wręcz uniemożliwiają przeprowadzanie doświadczeń. Można, i w tym przypadku trzeba, posłużyć się filmami edukacyjnymi, jednak sami uczniowie dostrzegają wyraźną różnicę. – Jedynym minusem w lekcjach online, jaki widzę jest to, że nie możemy brać czynnie udziału w eksperymentach oraz poznawać substancji chemicznych zmysłami – zauważyła Zofia Latkowska (1c). Problem ten starał się wyjaśnić Dominik Cyrankowski. – Nauczyciel nie jest w stanie posiadać wszelkich substancji chemicznych, które znajdują się na zapleczu pracowni chemicznej – powiedział licealista. Należy dodać, że posiadanie większości odczynników chemicznych w prywatnych domach jest po prostu zabronione przez prawo. Maja Mikucka (1A) nieco odważniej wyraziła swoje zdanie. – Lekcje chemii przez internet są dużo gorsze, ponieważ nie można wykonywać żadnych doświadczeń. W domu podczas odrabiania lekcji można się lepiej skupić, ale nie ma możliwości natychmiastowej podpowiedzi nauczyciela – skomentowała licealistka. Wypowiedź koleżanki uzupełniła Julia Rawska (1A). – Kiedy chodziliśmy do szkoły, nasze zajęcia chemii obfitowały w różne doświadczenia i więcej rzeczy można było sobie uzmysłowić, zapamiętać – powiedziała Julia.

Długoszacy bardzo doceniają możliwość nauki we własnych pokojach. System taki obowiązuje między innymi w Australii i Kanadzie, gdzie ze względu na ogromne odległości, dzieci i młodzież skazani są nauczanie zdalne. Niektórzy nasi uczniowie chętnie utrzymaliby taki sposób nauki na dłużej. – E-lekcje na pewno różnią się tym, że siedzimy sobie w domkach, a nie w ławkach szkolnych. Jednak same lekcje przebiegają podobnie, jak w szkole, więc osobiście nie odczuwam zbyt dużej różnicy. Co do tego, które lepsze… Ciężko stwierdzić, bo odpowiadają mi obie wersje – powiedziała Nikola Świec (1A). Podobne zdanie wyraża Daniel Ludwig. – Na lekcjach online łatwiej mi się skupić, ponieważ nie ma przerw i cały dzień siedzę w ciszy i spokoju – stwierdził uczeń. Tak samo myśli Agata Budny. – Aktualnie jestem bardziej przychylna zdalnemu nauczaniu z racji dobrych godzin odbywania się zajęć, co pozwala uczniom na odpowiednie wypoczęcie przed nauką i osiągnięcie skupienia – powiedziała pierwszoklasistka. Michalina Czajka (1D) zwróciła uwagę na zupełnie inne aspekty lekcji online. – Bardziej podoba mi się lekcja online, bo uważam, że sami docieramy do pewnych informacji, co uczy nas samodzielności i współpracy na odległość – stwierdziła uczennica. Natalia Spiżyk (1A) i Marta Kodymowska (1b) doceniają elastyczność planu lekcji, która możliwa jest dzięki decyzji Księdza Dyrektora. – Udogodnieniem jest elastyczność godzin lekcji. Nie trzeba wstawać o 6 czy 7 rano, a można ustalić godzinę, która wszystkim pasuje – stwierdziła Natalia. – Możemy sami sobie dobrać moment dnia, w którym będziemy odrabiać prace domowe, dopasowany do siebie, naszych innych zajęć i obowiązków – dodała Marta. Te same zalety zdalnego nauczania dostrzegła Olivia Prouve (7a), jednak w kolejnej swojej wypowiedzi zauważyła negatywną stronę kwarantanny i nauki przez internet. – Wielkim minusem jest to, że nie ma przerw i nie można sobie osobiście porozmawiać z koleżankami i kolegami – powiedziała uczennica 7a. Odmiennego zdania od poprzedniczek jest natomiast Agata Zawadzka. – Jedynym i jednocześnie największym minusem tego typu lekcji jest o wiele mniejsze skupienie na temacie. Zwyczajnie jest zbyt wiele rozpraszających mnie bodźców, którym nie sposób zapobiec. Zdecydowanie bardziej podobają mi się lekcje tradycyjne, ponieważ o wiele wygodniejsze i bardziej komfortowe jest uczenie się czegoś w klasie – skomentowała licealistka.

Czytając w większości bardzo pozytywne uczniowskie komentarze, a wręcz zachwyty nad zdalnym nauczaniem, można się nieco zdziwić. Powrót do tradycyjnej formy szkoły jest nieunikniony i bardzo potrzebny. Dostrzegają to przede wszystkim uczniowie liceum, ale nie tylko. – Lekcje online są prowadzone prawidłowo, aczkolwiek brakuje mi lekcji w formie tradycyjnej. Nie zawsze da się wytłumaczyć i zrozumieć wszystko przez internet. Brakuje mi standardowych lekcji, gdzie można było bardziej obrazowo wszystko wytłumaczyć – powiedziała Julia Maćkiewicz (1c). Jej zdanie potwierdza Klaudia Fydryszewska (7a) – Lekcje online są trochę trudniejsze niż w szkole – powiedziała uczennica szkoły podstawowej. Po chwili jednak dodała: – Myślę, że te lekcje online to jakieś wyjście z sytuacji w tym czasie. Na razie wszystko rozumiem z mojego ulubionego przedmiotu! – zakończyła Klaudia. W podobnym tonie wypowiedział się Adam Rymarkiewicz. – Osobiście wolę lekcje normalne w szkole, bo łatwiej można było wszystko zrozumieć – stwierdził licealista. Olivia Prouve, choć uczęszcza dopiero do siódmej klasy, także zauważyła tę różnicę. – Jak dla mnie, lekcje online nie są złe, chociaż w tradycyjnych można było się lepiej dogadać. Chodzi mi o to, że jeśli ktoś czegoś nie rozumiał, to łatwiej było mu to wytłumaczyć. Nie umiem określić, które lekcje są dla mnie lepsze, bo każdy rodzaj ma swoje plusy i minusy – powiedziała siódmoklasistka. Podobne zdanie wyraziły Patrycja Chlaściak i Anna Antosik (1A) oraz Marcel Zalewski i Oskar Tadajewski (7a). Alicja Skibowska (1C) dostrzegła inny minus lekcji online. – Niezależnie od nauczyciela, sporadycznie zdarzają się problemy techniczne. Moim zdaniem, w szkole, gdy wszystko jest normalnie, uczy się po prostu lepiej – stwierdziła Alicja. Nieco więcej o swoich odczuciach opowiedziała Aleksandra Wróbel (1A). – Uczestnictwo w lekcjach przez internet początkowo wydawało się dla mnie wygodną i nowoczesną formą nauki. Kilka tygodni partycypacji w lekcjach online wykreowało jednak we mnie zupełnie odmienną opinię na ten temat. Zdecydowanie bardziej preferuje lekcje tradycyjne: bezpośrednia interakcja z nauczycielem znacznie poprawia zrozumienie omawianych kwestii, a podczas lekcji tradycyjnych łatwiej się skupić. Lekcje online wykluczają interakcje z rówieśnikami co również wpływa na niższy poziom zrozumienia omawianych kwestii. W związku z powyższym, bezapelacyjnie jestem za uczestnictwem w lekcjach tradycyjnych, jednak zdaje sobie sprawę, że przy aktualnej sytuacji epidemiologicznej w kraju, jest to niemożliwe – stwierdziła Ola idealnie podsumowując rozważania nad wyższością formy tradycyjnej nad zdalną lub odwrotnie.

Jak widać z wypowiedzi uczniów, ich praca w trakcie nauczania zdalnego praktycznie niewiele różni się od tej, którą wykonują chodząc do szkoły. – Zawsze przed lekcją przygotowuję układ okresowy, zeszyt i przypominam sobie, co było na ostatnich zajęciach – powiedziała Julia Lasota (1c). Podobny styl pracy zachował także Mateusz Szmajda (7b). – Kilkanaście minut przed zajęciami porządkuję biurko, abym miał wygodne miejsce do pracy. Następnie biorę wszystkie potrzebne rzeczy do lekcji czyli: zeszyt, książkę i długopis oraz mam włączony komputer, aby mieć szybko przy sobie kalkulator. Jestem też zalogowany na dzienniku elektronicznym, ponieważ czasem są na nim zadania – powiedział Mateusz. Co ciekawe, dominują pozytywne reakcje, co może oznaczać, że nauka w domu bardziej się uczniom podoba. – Choć brakuje mi takiego bezpośredniego kontaktu jak na tradycyjnej lekcji, to zajęcia internetowe trochę ją przypominają. Nie narzekam na przytłaczającą ilość zadawanego do nauki materiału z chemii, gdyż po tak dobrym wytłumaczeniu przez nauczyciela wszystkich zagadnień podczas lekcji online, wystarczy tylko jeszcze poświęcić trochę czasu na utrwalenie ich i cały materiał opanowany! Cieszę się, że nie dostajemy filmików, z których sami musielibyśmy się wszystkiego uczyć, bez możliwości dopytania o coś, czego nie rozumiemy, tylko nauczyciel sam tłumaczy nam wszystko tak jak na tradycyjnej lekcji – powiedziała Amelia Ciesielska (1D).

Uczniowie Długosza to w przytłaczającej większości osoby ambitne i zdolne, które, stosownie do wieku, doskonale rozumieją otaczający je świat. Prowadzenie lekcji online to obecnie konieczność. Nasi uczniowie doceniają prace i starania wszystkich nauczycieli Długosza. – Moim zdaniem, bardzo dobrze pan prowadzi lekcje i przede wszystkim tłumaczy, i to kilka razy, aż do znudzenia. Nie ma mowy, żeby ktoś czegoś nie rozumiał, bo pan tego pilnuje – zaznaczyła Klaudia Fydryszewska. Nikola Świec idzie o krok dalej: – Całkiem szczerze, lekcje mi odpowiadają i nie zmieniałabym ich przebiegu ani wyglądu – powiedziała licealistka. Ogólnie do wszystkich lekcji prowadzonych w Długoszu, nie tylko chemii, odniósł się także Daniel Ludwig. – Myślę że nie trzeba niczego zmieniać, ponieważ lekcje prowadzone są na wysokim poziomie i nie czuję różnicy pomiędzy sposobem pracy w domu a w szkole – stwierdził pewnie licealista. Jego zdanie potwierdziła Zofia Latkowska. – O wszystko mogę dopytać. Są wyznaczone dodatkowe godziny, gdzie można się skonsultować z nauczycielem. Z jakimkolwiek pytaniem mogę się od razu zwrócić i otrzymać błyskawiczną odpowiedź. Również plusem jest to, że jeśli potrzebujemy pięciu minut więcej do lekcji, to nie ma z tym problemu, bo dzwonki nie dzwonią i czas lekcji nie jest wyznaczony co do sekundy – podsumowała zdalne lekcje w Długoszu Zofia Latkowska.

A jak podsumuje ten miesiąc zdalnego nauczania pan Konrad Trokowski? – Nauczanie zdalne to dobry pomysł na czas kwarantanny, o ile zostanie dobrze zaplanowane. Ministerstwo Edukacji Narodowej zostawiło nauczycielom wolną rękę, co należy odczytać jako mądre posunięcie. To my najlepiej znamy swoich uczniów i wiemy, jakie metody sprawdzą się w nauczaniu online. Z całą mocą jednak podkreślam, że taki sposób edukacji to rozwiązanie co najwyżej na kilka miesięcy. Nic nie zastąpi tradycyjnej szkoły – stwierdził pan Konrad Trokowski. Jak się okazuje, nauczyciel chemii z Długosza nie miał problemów z przestawieniem się na nauczanie zdalne. – W przeszłości byłem gamerem i choć korzystaliśmy wówczas z innych programów, to sposób ich działania nie zmienił się po dziś dzień – powiedział z uśmiechem pan Trokowski.

W przestrzeni publicznej, głównie w internecie, pojawiały się różne komentarze na temat czasu pracy nauczyciela metodą zdalną w porównaniu do tej tradycyjnej. Jak to wygląda w przypadku chemika z Długosza? – Jeśli nauczyciel jest zaangażowany w to, co robi i jest profesjonalistą, to ucząc zdalnie, spędza znacznie więcej czasu „w pracy”. Najtrudniejsze i najbardziej czasochłonne jest przygotowanie wielu rzędów sprawdzianów, aby zminimalizować ryzyko pracy wspólnej uczniów oraz późniejsze ocenienie efektów ich pracy w wersji elektronicznej patrząc kilka godzin w monitor komputerowy – skomentował pan Trokowski. Zdecydowanie jednak warto przygotowywać kreatywne zadania domowe, co doceniają także sami uczniowie. – Prace domowe są inne, ciekawsze, a do niektórych nawet całą rodzinę zaangażowałem! Wszyscy wspólnie wybierali moje zdjęcie do kwarantannowego układu okresowego, który przygotowujemy wspólnie z panem Trokowskim – powiedział Antoni Strzelecki (7b).

W tym trudnym dla wszystkich czasie, nauczyciele interesują się stanem psychicznym uczniów. Realizacja podstawy programowej to ważna sprawa, ale zdecydowanie ważniejsze jest wsparcie naszych uczniów w tej niecodziennej dla nich sytuacji. – Panująca atmosfera na lekcjach jest przyjemna, ponieważ nauczyciele często nas pytają, jak się czujemy w ciężkim czasie pandemii – zauważył Wiktor Balcerak (1c).

Pozostaje nam mieć nadzieję, że już niedługo wrócimy do normalności szkolnej i ponownie spotkamy się wszyscy razem w budynkach Długosza. Gdyby jednak tak się nie stało, Julia Maćkiewicz snuje dalekosiężne plany. – Jeśli dalej nie będzie możliwości powrotu do szkoły, to myślę, że i z takimi e-lekcjami jesteśmy w stanie opanować materiał do matury – powiedziała pierwszoklasistka po szkole podstawowej, której do matury zostały jeszcze trzy lata nauki. Robert Morzycki (1A) nie wybiega tak daleko w przyszłość. – Uważam, że lekcje tradycyjne nauczą więcej uczniów niż lekcje online, ale zważając na dzisiejszą sytuację, jest to dobry pomysł. A na pewno lepszy niż bezczynne siedzenie w domu – stwierdził licealista. Witold Przewozikowski (7b), choć chętnie uczestniczy w lekcjach online, to zdecydowanie woli te tradycyjne. – Czekam na powrót do szkoły, bo choć pewnie nie będzie można sobie podać ręki, to chociaż może łokciem przywitam się z panem Trokowskim – powiedział Witek. Całość krótko podsumował pan Konrad Trokowski. – Obyśmy już od września wrócili do tradycyjnego nauczania – zakończył z nadzieją w głosie nauczyciel chemii w Długoszu.

Konrad Trokowski