Mazurska wyprawa uczniów klas maturalnych

W dniach 03-05.09 grupa 47 uczniów z klas 4a, 4b oraz 4c i 4d LO wzięła udział w wyjeździe do ośrodka Kulka, położonego w leśnym ostępach na terenie gminy Dźwierzuty niedaleko Szczytna, gdzie oddawali się wyzwaniom aktywnego wypoczynku. Program wyjazdu gwarantował moc wrażeń na lądzie, wodzie, a nawet… w powietrzu!

Wyjazd rozpoczął się w środę od zbiórki pod szkołą o godz. 8:30. Po zapakowaniu walizek, sprawdzeniu listy obecności oraz zajęciu miejsc w autokarze, równo o godz. 9:00 ruszyliśmy w stronę Mazur, które miały zagwarantować nam ostatni relaksujący oddech lata w pięknych, słonecznych okolicznościach pogodowych. Kilka godzin drogi z dwoma postojami upłynęło w mgnieniu oka, choć niektórzy musieli odespać nieprzespaną z nadmiaru emocji noc, i krótko po godz. 13:30 dotarliśmy do celu podróży – kompleksu rekreacyjnego skrytego z dala od zakłóceń transportowych oraz komunikacji, w głębi sosnowego lasu oraz tuż obok urokliwego jeziora Łęsk. Po zakwaterowaniu, udaliśmy się wspólnie na obiad na stołówce, aby przygotować się na czekające na nas wyzwania.

Uczestnicy wyjazdu zostali podzieleni na 2 stałe grupy, które pod opieką instruktorów oraz animatorów korzystały naprzemiennie z niektórych atrakcji widniejących w ofercie ośrodka. Podczas gdy jedna grupa ruszyła nad pobliskie jezioro aby wytężać muskuły w czasie rejsu na pokładzie smoczej łodzi (a utrzymanie równowagi podczas wiosłowania w dużym ścisku nie należy do rzeczy łatwych), druga ekipa doskonaliła swoje umiejętności na placu manewrowym, gdzie tor stacjonarnych przeszkód trzeba było przejechać bezbłędnie na dwukołowym pojeździe elektrycznym lepiej znanym wszystkim miłośnikom ekologicznego transportu jako segway (pomimo początkowych oporów z tytułu konieczności zachowania równowagi oraz precyzji manewrowania, okazało się, że ta konkurencja zachęciła wiele osób do kilkukrotnego pokonania toru z coraz to lepszymi skutkami bezkolizyjności). Po 1,5 godzinnym wysiłku nastąpiło 15 minut przerwy, po której segwayowcy ruszyli na zmagania na pokładzie smoczej łodzi, a grupa, która wodne przygody już zaliczyła… udała się na tor przeszkód, który musiała pokonać na tym razem czterokołowych quadach (wszystko pod opieką siedzącego z tyłu instruktora). Po zakończeniu dwóch bloków wyścigowo-manewrowych, nadszedł czas na wieczorną kolacją, po której młodzież mogła się wyszaleć na wieczornej dyskotece, na której królowały dobrze znane młodzieży współczesne hity w rytmie muzyki pop, rock czy hip-hop. Pierwszy dzień zakończyły długie rozmowy nocne w pokojach, które były regularnie kontrolowane przez pełniących czujną opiekę wychowawców trwających na posterunku do późnych godzin nocnych.

Czwartek rozpoczęliśmy śniadaniem o godz. 8:30 , aby następnie skorzystać z „powietrznych” atrakcji. Pierwsza grupa zmierzyła się z lękiem wysokości oraz wyzwaniami akrobatycznymi podczas wędrówki wśród drzew po parku linowym. Krótkie szkolenie dotyczące zasad bezpieczeństwa, założenie odpowiedniego sprzętu i już pierwsi śmiałkowie przedzierali się przez kolejne elementy toru przeszkód, który sprawdzał ich gibkość, szybkość, zręczność, ale nader wszystko umiejętności takie jak opanowanie oraz analityczne myślenie. Druga grupa osiągała, dosłownie, szczyty swych fizycznych możliwości korzystając z rywalizacji na ściance wspinaczkowej (pod okiem instruktora oraz z zabezpieczeniem nośnym). Wstępne niepowodzenia nie zniechęciły żądnych wyzwań maturzystów do przezwyciężania własnych ograniczeń, które istnieją tylko w naszej głowie. Wsparcie koleżeńskie wyrażane czy to przez pomocne porady, czy też przez element ambicjonalnej rywalizacji, skutecznie zmotywowały kilka osób do ukończenia tej wymagającej fizycznej wytrzymałości, jak i psychicznej wytrwałości, czynności wspinaczkowej.

Kolejnym wyzwaniem była ponowna wizyta na jeziorze w parach, gdzie uczniowie musieli nabyć umiejętności poprawnego manewrowania, aby skorzystać z uroku spływu kajakowego. Choć start nie okazał się przysłowiową bułką z masłem, już po kilku machnięciach wiosłem rozpoczęły się radosne wyścigi lub nieco bardziej leniwe dryfy – jedne i drugie w otoczeniu słonecznych refleksów odbijających się od tafli jeziora, orzeźwiających powiewów łagodnego wiatru oraz… niespodziewanych plusków wody serwowanych przez wiosła sąsiadujących załóg. To tutaj kilka osób pokonało swój lęk przed wodą, obawy związane z „wyolbrzymionymi” opowieściami o zatopionych kajakach oraz… słodkie lenistwo (wszak sam kajak niesiony spokojnym nurtem wody do brzegu nie dopłynie). Tuż przed godz. 15 nastąpił czas na zasłużony obiad, po którym przyszedł czas na wyrównanie szkolnych rachunków… rywalizacja na poligonie walk paintballowych! Szkolenie BHP, dobór odpowiedniej rozmiarówki mundurowej, instalacja sprzętu zabezpieczającego korpus oraz szyję i głowę poprzedziły szalony wir taktycznych walk pomiędzy dwiema ekipami żądnych zwycięstwa snajperów. Nie było litości dla rówieśników… a zwłaszcza opiekunów, którzy stali się priorytetowym celem walczących o ostateczny triumf ekip. Zdobywanie kolejnych baz przychodziło z takim trudem, iż po zakończeniu rywalizacji ciężko było doczyścić wizjer, a mundury niewiele różniły się od przemoczonych strojów po rywalizacji na kajakach… ale cóż to za trudy w porównaniu ze słodkim smakiem ostatecznego tryumfu 🙂  .

Sesję czasu wolnego wykorzystaliśmy na odpoczynek w pokojach, grze w siatkówkę, czy też wizytę przy pomoście nad jeziorem aby raz jeszcze skorzystać z unikatowych okoliczności krajobrazowych oraz wodnej ochłody. Po wieczornej kolacji, udaliśmy się na ognisko z animatorem, gdzie w rytmie przyśpiewek tematycznych oraz zagadkowych łamigłówek oddawaliśmy się swobodnym rozmowom oraz degustacji kiełbasek wpatrując się w blask żywo trzaskającego ognia. Na sam koniec tego intensywnego dnia, tuż przed godz. 22, wyruszyliśmy na grę terenową świetliki. Długi leśny spacer przy bezchmurnym niebie, blasku gwiazd oraz niemal pełni księżyca przeplatały przystanki na których zbieraliśmy drogowskazy prowadzące na sam koniec do słodkiej kapsuły.

Piątek rozpoczęliśmy od pożywnego śniadania oraz ostatnich podrygów na wysokościach, gdzie grupy zamiennie uzupełniały atrakcje parku linowego oraz wspinaczki ściankowej w zależności od tego kto je pominął minionego dnia. Później przyszedł czas na chyba najbardziej wymagającą lekcję tego wyjazdu – sprawne pakowanie oraz kompleksowe porządki. Choć u niektórych nie obyło się bez technicznych poprawek, ostatecznie pozostawiliśmy po sobie wzorowy porządek w łazienkach, pokojach, na korytarzu i ustawiliśmy się do pamiątkowej fotografii przed ośrodkiem. Kilka minut po godz. 11 wyruszyliśmy w podróż powrotną do domu. Do Włocławka zajechaliśmy z jednym półgodzinnym postojem kilka minut po godz. 16, gdzie nieco utrudzeni, ale bardzo uśmiechnięci, zakończyliśmy niezwykle udany, wspólny… i jeden z ostatnich, o ile nie ostatni, tak duży wspólny wyjazd, w ramach licealnej nauki dorastania.

Współpraca, pokonywanie własnych lęków oraz obaw, dzielenie się pozytywną energią oraz nauka organizacji i porządku to najważniejsze z osiągnieć naszego aktywnego wyjazdu, które będą miłą bazą wspomnień dla naszych maturzystów, który już za rok wyruszą w swój własny rejs zwany dorosłym życiem.

Jakub Kostrzewski

Katarzyna Kwiatkowska

Kamila Marcinkowska

Dawid Pacholski

 

 

 

 

Przejdź do treści