Drugi dzień rekolekcji wielkopostnych-dzień spowiedzi

Za nami dzień spowiedzi rekolekcyjnej. Nie pierwszy i nie ostatni w naszym życiu, ale niewątpliwie wyjątkowy, a wszystko za sprawą grupy ewangelizacyjnej z Lubicza Górnego, która pomogła nam w odkrywaniu naszych słabości i przekuwaniu ich w siłę.
W sposób szczególny rozważaliśmy dziś nasz powrót w ramiona kochającego Ojca po tym, gdy upadniemy. Dzięki panu Marcinowi i jego grupie mogliśmy zrozumieć, że każdy, kto odejdzie od Boga, zgrzeszy, utraci swój honor i godność, ale okaże żal i będzie prosił o przebaczenie, otrzyma je. Bóg wybacza, a człowiek może zawsze powrócić, bez względu na przewinienie i na pewno zostanie przyjęty. Pamiętać powinniśmy, że przebaczenie to nic innego, jak w imię miłości dawanie kolejny raz szansy.
Bóg w tym dniu zawiesił nam wysoko poprzeczkę… wezwał nas, byśmy spojrzeli w prawdzie na siebie i to, co złe, zostawili w konfesjonale, by móc na nowo się narodzić i cieszyć się życiem. Często nie potrafimy uwierzyć w to, że Bóg nam rzeczywiście przebaczył i przez to wciąż dręczymy się nieustannie poczuciem winy. Tymczasem Bóg jest dla nas o wiele łaskawszy, niż my jesteśmy dla siebie samych. Nie oczekuje od nas doskonałości. On chce, abyśmy nieustannie wzrastali w wierze i z każdym dniem coraz bardziej zbliżali się ku Niemu. Mieliśmy ku temu okazję szczególnie podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu i wspólnego śpiewu, kiedy za każdym razem coraz więcej osób przyłączało się do wspólnego powtarzania słów piosenki ,,Nie bój się, wypłyń na głębię, jest przy tobie Chrystus”.

W ten dzień przez sakrament pokuty Jezus zaprosił nas, byśmy dołączyli do Niego i z Nim zmieniali świat. Tak jak to się stało w życiu naszej absolwentki Justyny Dalasińskiej, która podzieliła się z nami świadectwem pracy na misjach w Kazachstanie. Justyna wspomniała, że każdy z nas powinien znaleźć sobie własną placówkę misyjną, nie musi to być od razu jakiś kraj misyjny, może to być między innymi miejsce pracy, szkoła, rodzina – tylu jest ludzi wokół nas spragnionych miłości, spragnionych Chrystusa. Warto o tym pomyśleć, by stać się dla nich misjonarzem, gdyż świętość osiągamy nie dopiero w niebie, ale już tu na ziemi.

ks. Marcin Lewandowski