Dzień za dniem – refleksje licealistki w czasie kwarantanny

Od blisko dwóch miesięcy trwa narodowa kwarantanna, związana z pandemią koronawirusa. Od tego czasu uczymy się w domu, uczestnicząc w lekcjach on-line. Na początku kwarantanny było mi bardzo ciężko. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, bo przecież jak długo można siedzieć w izolacji i nie wychodzić dalej niż do ogrodu? Ponadto ilość materiału wysyłanego przez nauczycieli do opracowania była tak wielka, że chwilami wydawało mi się, iż nie dam rady go opanować. Rozumiałam jednak, że dla naszego wspólnego dobra musimy zostać w domu. Początki były bardzo trudne.

Pierwsze zdalne lekcje wywoływały we mnie stres i obawę przed tym co będzie. Nikt z nas nie był przyzwyczajony to takich warunków pracy. Pamiętam pierwszą lekcję on-line. Była to historia z naszą wychowawczynią. Widok uśmiechniętej pani Katarzyny Kwiatkowskiej sprawił, że wszelki strach odszedł w niepamięć. Na początku pani wyjaśniła zasady obowiązujące podczas zdalnego nauczania. Nie zabrakło również słów wsparcia, które wszystkim dodały otuchy w tej trudnej i obcej dla nas sytuacji. Ucieszyłam się, że mogę liczyć na nauczycieli, którzy pomimo niecodziennych warunków pracy, są dla nas oparciem. Z każdymi kolejnymi zajęciami było mi łatwiej, stopniowo przywykłam do nowej codzienności.

Nie ukrywam, że bardzo tęsknię za szkołą, typowymi lekcjami, koleżankami i kolegami z klasy, jednakże zajęcia zdalne mają swoje zalety. Dzięki tej formie pracy nauczyłam się systematyczności oraz właściwego gospodarowania czasem. Nie zmienia to jednak faktu, że z niecierpliwością czekam na dzwonek w szkole, na spotkania ze znajomymi i powrót do normalności.

Karolina Jaroniewska – uczennica klasy I B LO