Licealiści na spływie kajakowym rzeką… Wisłą

Do ostatniej chwili, czyli do poranka 23 czerwca, organizatorzy i opiekunowie obserwowali prognozy pogody na ten poniedziałek. Długi weekend po uroczystości Bożego Ciała upłynął pod znakiem słońca, ale prognozy na początek nowego tygodnia, czyli akurat na dzień naszego spływu, wcale nie gwarantowały sprzyjającej aury – z godziny na godzinę sytuacja pogodowa się zmieniała. Poniedziałkowy ranek przyniósł odrobinę nadziei, że do południa na trasie spływu Wisłą z Włocławka do Bobrownik można spodziewać się tylko chwilowych, przelotnych opadów i tej optymistycznej wersji w głębi ducha się trzymaliśmy. Pogoda jednak dopisała i pozwoliła cieszyć się wiosłowaniem nurtem Wisły. Udział w tej szczególnej wyprawie zadeklarowało ostatecznie 17 uczniów (głównie z kl. IIA LO oraz kilkoro z IIC i IID). Nastoletnim śmiałkom towarzyszyło 5 osób dorosłych – również śmiałków, gdyż odważyli się pokonać „królową polskich rzek” z młodzieżą na tym odcinku po raz pierwszy.

Całość wyprawy prowadził organizator  – p. Krzysztof specjalizujący się w planowaniu spływów rzeką Wisłą – po uprzednim zapoznaniu się z trasą, której, jak sam przyznał, wcześniej nie znał. Szkolnymi opiekunami byli nauczyciele posiadający umiejętności wioślarskie: p. Lidia Wiśniewska, p. Agnieszka Szałowska oraz p. Artur Jędrzejczak, posiadający również uprawnienia ratownika. Towarzyszył nam p. Ryszard – tato Nadii, który płynął swoim kajakiem i oczywiście doświadczeniem wspierał pedagogów.
Organizator stwierdził, że rzeka na naszym odcinku od Włocławka do Bobrownik jest nieco bardziej wymagająca niż w okolicach Grudziądza, gdzie zazwyczaj pływa z młodzieżą. Zaznaczył więc, że uczestnicy będą musieli bezwzględnie przestrzegać regulaminu i wskazówek, jak pokonać najbardziej niebezpieczne miejsca na Wiśle, gdzie przeszkodę stanowią ogromne kamienie i jak zachowywać się w miejscach, gdzie tworzą się większe fale czy kaskady.
Po zbiórce na włocławskiej PRZYSTANI, przygotowaniu sprzętu i szkoleniowej odprawie radośnie ruszyliśmy ku przygodzie. Nastrojom sprzyjała klarująca się pogoda, która do końca, do samych Bobrownik, nie zawiodła – było ciepło i słonecznie. Po prawie 3 godzinach w kajakach, z krótkimi przerwami na oddech i delektowanie się krajobrazami oraz z obowiązkową przerwą na wyratowanie pary kajakarzy, którym przytrafiła się wywrotka, ujrzeliśmy na horyzoncie ruiny zamku krzyżackiego, które zapowiadały metę i … posiłek, bowiem rodzice Miłosza i Piotrka z kl. IIA postanowili w urokliwym miejscu przy zamku przygotować ognisko, kiełbaski, ciasto, napoje. Uczta była naprawdę królewska – pyszny posiłek, talerzyki, kubeczki, stoliki i krzesła, nawet kawa dla opiekunów – o wszystko zadbały panie Małgorzata Piórecka i Sylwia Uzarska, za co jako wychowawczyni klasy IIA wyrażam ogromną wdzięczność. Młodzież, po zaspokojeniu głodu, postanowiła zaspokoić naturalną ciekawość poznawania nowych miejsc, zwłaszcza ruin, na które można wejść. Co odważniejszym nie udało się jedynie wspiąć na stromą wieżę pozostałą po ogromnym zamczysku, gdyż same mury z licznymi wyłomami aż zachęcały, żeby je zdobyć. Po wyprawie kajakowej zamek był więc dodatkową atrakcją.
Do Włocławka wróciliśmy wczesnym popołudniem zamówionym busem zaprzyjaźnionego przewoźnika.  Bilans spływu okazał się dodatni: raczej 100% zadowolenia z obowiązkową domieszką zmęczenia, które natychmiast odeszło w niepamięć na widok przygotowanego pysznego posiłku; strat w ludziach i sprzęcie nie odnotowano, ucierpiały jedynie 2 plecaki, których cała zawartość uległa przemoczeniu, oraz ubrania szczęśliwców, którzy wykąpani w Wiśle (inni nawet zazdrościli bohaterom) nie mieli suchych rzeczy na przebranie. Koszulki udało się trochę podsuszyć przy ognisku, a zamoczony telefon (raczej najbardziej dotkliwa strata), według zapewnień znawców, po osuszeniu będzie działał.
Pierwsza przeprawa kajakowa Wisłą otworzyła organizatorom perspektywę szerszej współpracy. Pan Krzysztof już zaprosił naszą młodzież na wspólny z jego wioślarzami spływ w okolicach Grudziądza, proponując jednocześnie rewizytę ze swoimi uczniami we Włocławku.
Spływ zakończył się więc ciekawymi planami na wrzesień po wakacjach.

Lidia Wiśniewska 

Przejdź do treści