Wspólna pomoc dla czworonogów, czyli długoszacy i przyjaciele z LMK z wizytą w schronisku

W zeszłym tygodniu zostaliśmy zaproszeni do LMK przez Panią Monikę Lichman, która jest nauczycielką WOS-u oraz przez jej uczniów do udziału w pewnym projekcie. Wybraliśmy się tam z delegacją- klasą IA LO pod opieką Pani Joanny Kinasiewicz. Nasi rówieśnicy z sąsiedniego liceum ugościli nas piernikami, które wspólnie ozdobiliśmy, a następnie ze smakiem zjedliśmy. Uczniowie przedstawili nam propozycję wspólnego projektu „Młodzi w akcji”, którego jednym z elementów miała być wizyta w schronisku dla zwierząt.

Projekt dotyczy młodzieży, która ma aktywnie działać na rzecz lokalnej społeczności, ma wyrabiać w sobie chęć niesienia pomocy wszystkim potrzebującym, bo to czyni z nas lepszych ludzi.

Okazuje się, że czworonogi znajdujące się we włocławskim schronisku także mają wiele niezaspokojonych potrzeb. Owszem, szkoły prowadzą zbiórki pokarmu czy środków czystości, ale często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że umieszczone tam psy potrzebują zwykłego spaceru, pobiegania po lesie, pogłaskania i przytulenia przez człowieka.

Chętnie się zgodziliśmy, by w sobotę wybrać się wspólnie z naszymi kolegami i koleżankami z LMK do schroniska pod opieką Pani M.Lichman i J.Kinasiewicz. Podzielono nas na kilkuosobowe grupy, z których każda otrzymała swojego czworonoga. Pogoda nie spłatała nam figla, a raczej miłą niespodziankę. Spacery po lesie i wspólna zabawa z psiakami nie miała końca. Jednak czas było przyprowadzić zwierzaki na posiłek.

Pracownicy byli nam niezwykle wdzięczni za pozostawione dla podopiecznych koce (zbliża się zima), karmę, przysmaki i środki czystości, ale przede wszystkim za dobre serca. Zachęcali do wolontariatu i częstszych wizyt.

Mimo tego, że była to sobota, nie trzeba było iść do szkoły, można było ten czas przeznaczyć na cokolwiek, to jednak wśród naszej młodzieży znaleźli się tacy, którzy wybrali poświęcenie i pomoc potrzebującym. Wyszli ze schroniska pełni pozytywnych wrażeń, przekonani, że ich wybór spędzenia tak czasu był najlepszy,  choć pozostali zasmuceni losem przebywających tam czworonogów.

Joanna Kinasiewicz