Przeprawa przez Zgłowiączkę

7 czerwca o godzinie 9:20 przed Długoszem zebrała się dwudziestosześcioosobowa grupa uczestników spływu kajakowego, na którą czekały już busy. Po zebraniu podpisów na liście obecności, kajakarze w wesołej atmosferze zajęli miejsca w busach.  Po dotarciu do celu, a była to miejscowość Rybiny, wzięliśmy kamizelki ratunkowe oraz wiosła. Od rozpoczęcia spływu dzieliło nas już tylko spotkanie z panem Dariuszem Antoszewskim – ratownikiem. To z nim odbyło się krótkie szkolenie i wyjaśnienie zasad, jakimi będziemy się kierować podczas spływu. Po przygotowaniu kajaków oraz ulokowaniu swoich rzeczy w workach wodoszczelnych, nastąpiło wodowanie. Uczestnicy dostali zapas czasu na oswojenie się ze sterowaniem, co poszło wszystkim bardzo łatwo, gdyż praktycznie od razu każdy ruszył trasą w dół rzeki. Opiekunowie zajęli kolejno miejsca, na początku oraz na końcu płynącej grupy kajaków, co dawało wszystkim poczucie bezpieczeństwa. Rzeka na początku była bardzo spokojna, a spływ bardzo relaksacyjny, ale to tylko początek. Po kilkudziesięciu metrach natrafiliśmy na powalone konary, część z nas zmuszona była do wejścia do wody i przepchania kajaków, a niektórzy ratowali się przeprawą przez ląd. Zgłowiączka okazała się bardzo nieprzewidywalną rzeką. Co jakiś czas napotykaliśmy na podobne przeszkody. Przepływaliśmy pod przewróconymi drzewami, napotykaliśmy na wystające z wody konary oraz przeprawialiśmy się przez trzcinę☹, która wszystkim dała się we znaki. Pomimo utrudnień jakie napotykaliśmy na początku, wszyscy byliśmy uśmiechnięci i gotowi na kolejne niespodzianki, a trochę ich było, między innymi odnalezienie dalszej trasy w gęstej trzcinie z jeziora Chalno, co było nie lada wyczynem. Były też momenty wytchnienia i można było spokojnie płynąć i podziwiać piękno przyrody, jakie nas otaczało, a na wspomnianym jeziorze uczestnicy mieli chwilę przerwy, aby odpocząć i zjeść kanapkę. Po kilku godzinach wiosłowania dopłynęliśmy do celu. W czasie spływu kilku osobom udało się nawet zamoczyć w rzece, jednak dla wszystkich zakończył się on pomyślnie. Przygoda ze wspaniałymi uczestnikami spływu zakończyła się w Topólce. Uczestnicy, choć zmęczeni, wydawali się być zadowoleni i usatysfakcjonowani wspólną przygodą. Droga do domu przebiegała pod znakiem odpoczynku, wszyscy siedzieli cichutko, ale za to z uśmiechniętą miną. Busy dotarły na miejsce o godzinie 17-tej, gdzie nastąpiły wspólne pożegnania. Uczestnicy, ku uciesze organizatora i opiekunów, wyrazili chęć dalszej współpracy. Poniżej zamieszczamy fotorelację ze spływu kajakowego, który odbył się 7 czerwca 2019 roku.

ks. Marcin Lewandowski